0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

„Niech żyje cesarzewicz Konstanty i jego żona Konstytucja” – tak dekabryści, czyli zbuntowani przeciwko Mikołajowi I oficerowie gwardii kazali krzyczeć żołnierzom wyprowadzonym 26 grudnia 1825 roku na Plac Senacki w Petersburgu.

Kim jest wielki książę Konstanty Pawłowicz, to żołnierze mniej więcej wiedzieli, ale co to za jedna, ta „Konstytucja” – z tym było już trochę gorzej, więc gwoli uniknięcia dodatkowych komplikacji z wprowadzaniem żołnierzy w szczegóły republikanizmu, dekabryści poszli na skróty, wyjaśniając całą rzecz w sposób dla wojska zrozumiały.

U nas to co innego, u nas generałowie, zwłaszcza ci, co to w następstwie kuracji przeczyszczającej, jaką złowrogi minister Antoni Macierewicz zaaplikował naszej niezwyciężonej armii, „odeszli” z jej szeregów, nie rozstają się ze swymi konstytucjami, a niektórzy podobno nawet z nimi sypiają.

Skoro tak, to trudno się dziwić żołnierzom, którzy myśleli, że „Konstytucja”, to po prostu żona cesarzewicza Konstantego. Bardzo możliwe, że podobnie myślą członkowie i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji, którzy na wezwanie tajemniczych „osób prywatnych” oraz Zarządu Komisarycznego KOD Mazowsze, urządzają tak zwane „tygodnice praworządności”, paląc świeczki przed niezawisłymi sądami.

Ponieważ płomienny szermierz praworządności w postaci pana Mateusza Kijowskiego trochę się sfajdał, stare kiejkuty wysunęły na fasadę ruchu pana Jacka Wiśniewskiego. Niewiele o nim wiadomo, na przykład nic nie wiadomo, by nie płacił alimentów, ani też nie wiadomo, by zdążył dopuścić się jakichś malwersacji, więc widać, że i w szeregach obrońców praworządności jakiś postęp jest.

Warto jednak zwrócić uwagę, że za panem Wiśniewskim stoi pan red. Jarosław Kurski z żydowskiej gazety dla Polaków, której współwłaścicielem jest stary finansowy grandziarz Jerzy Soros, co to na działalność wywrotową w różnych krajach europejskich wyłożył ostatnio aż 18 miliardów dolarów. Pan Mateusz Kijowski na pewno by wiedział, co zrobić z takimi pieniędzmi, ale nie traćmy nadziei, że i pan Jacek Wiśniewski też okaże się pomysłowy, a gdyby nawet nie – to pan redaktor Kurski podpowie mu, co tam trzeba.

Niestety na ostatnią „tygodnicę praworządności” przyszło w Warszawie zaledwie kilkuset płomiennych szermierzy. Niektórzy próbują tłumaczyć to gwałtownym załamaniem pogody z powodu globalnego ocieplenia, ale niezależnie od tego przyczyna może być inna.

Otóż po – co tu ukrywać – niefortunnych doświadczeniach z panem Mateuszem Kijowskim, przedstawiciele starego grandziarza na Polskę mogli ograniczyć finansowanie takich manifestacji. Podobnie i niemiecka BND musi przeprowadzić weryfikację w szeregach starych kiejkutów, którzy najwyraźniej dopuścili się karygodnych zaniedbań na odcinku nadzoru nad wydatkami na walkę o demokrację i praworządności w Polsce. Kto wie, może nawet część tych funduszy sami sobie sprywatyzowali i to niezależnie od pana Mateusza Kijowskiego.

W tej sytuacji w demonstracjach uczestniczy tak zwane „najtwardsze jądro”, które sprawami demokracji i praworządności interesuje się nie tylko z powodów finansowych. Oczywiście do czasu, to znaczy – do pomyślnego zakończenia rozmów na temat utworzenia w Niemczech tak zwanej „wielkiej koalicji”, jakie Nasza Złota Pani prowadzi z wybitnym przywódcą socjalistycznym Martinem Schulzem.

Jeśli te rozmowy zakończą się pomyślnie, to tylko patrzeć, jak w naszym nieszczęśliwym kraju rozpocznie się realizacja kolejnej kombinacji operacyjnej, której celem będzie doprowadzenie do politycznego przesilenia i zmiany rządu na taki, który wycofa Polskę z projektu „Trójmorza”.

Ciekawe, czy w tej kombinacji operacyjnej obok starych kiejkutów i ich zmobilizowanych konfidentów, wezmą udział tylko głupi cywile z tak zwanej „nieprzejednanej opozycji”, czy też opiekunowie demokracji i praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju uruchomią również cudzoziemskich dywersantów, którzy urządzą tutaj powtórkę z „wołynki” – co stworzyłoby warunki do zastosowania ustawy numer 1066, która mimo dwóch lat „dobrej zmiany” jakoś nie może zostać uchylona.

Przypominam, że ta ustawa stwarza pozory legalności dla udziału formacji zbrojnych obcych państw w celu tłumienia rozruchów na obszarze Rzeczypospolitej. Nie ulega wątpliwości, że przy okazji przywracania porządku publicznego, formacje te mogłyby za jednym zamachem nie tylko uratować demokrację i praworządność, ale nawet doprowadzić do zmiany rządu w Polsce na taki, który już by nie zagroził planom budowy w Europie IV Rzeszy.

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/

Print Friendly